piątek, 13 stycznia 2012

I jak się z nim nie zgodzić:)


Ogólnie to totalny drań, ale często mam wrażenie że ma 100% racji:)


Jak już mamy jednego demotka, to może jeszcze kilka:

;)
Ładnie brzmi, ale tak na serio to nadal nie mogę zrozumieć motywów dziewczyn pracujących na zewnątrz, jakieś pomysły?
Nic tylko się pod tym podpisać:)
;)
Jak przekonać dziewczynę do buziaczków:)
To tak na serio się zgadza??? Często mam nieodparte wrażenie że sporo w tym prawdy;)
Polska jezyk trudna jezyk;)                                                         


czwartek, 12 stycznia 2012

Dziś będę wredna...

Pierwszy raz wykorzystam bloga do wyładowania złości na nieskończoną głupotę co niektórych osobników...

-nie ma seksu bez gumki!!!!

-nie ma seksu bez gumki!!!!

- nie robię "wszystkiego" , są granice rozsądku, bezpieczeństwa i przyjemności...

-nie ma seksu bez gumki!!!! To że miłość francuską bez akceptuję i lubię nie jest jednoznaczne z seksem klasycznym bez gumki! Normalnie dzień świra:) No, ulżyło mi trochę....

-do tego, ja naprawdę staram się szanować czas innych i było by miło aby gdy komuś coś wypadnie/rozmyśli się/porwało go UFO/itd/itp mimo wszystko dał znać że spotkanie odwołane( naprawdę nie trzeba się tłumaczyć, to totalnie zbędne), podobnie gdy ktoś wie że "troszkę" się spóźni, nie oczekuję punktualności co do minuty, ale naprawdę wkurza mnie gdy ktoś spóźnia się 45min bez jakiejkolwiek informacji że zaistniała taka sytuacja i jeszcze ma do mnie pretensje że nie zamierzam się z nim spotkać, bo mam kolejne spotkanie i uważam że muszę być ok... Na spotkanie zawsze rezerwuję minimum 1,5h aby nie bawić się pod presją czasu i uwzględnić atrakcje korkowe na mieście, na ogół gdy ktoś informuje z logicznym wyprzedzeniem że sporo się spóźni to jestem w stanie ładnie wszystko zgrać( oczywiście cudotwórcą nie jestem:), ale są granice...

-Nie trawię chamstwa, skrajnej głupoty i pretensji że powinnam robić wszystko łącznie z seksem bez gumki, dojeżdżaniem gdzie tylko ktoś sobie zażyczy i o każdej absurdalnej porze dnia i nocy.

-Ogólnie lubię swoją pracę, 99% ludzi jest jak najbardziej ok, natomiast ten 1% wyzwala we mnie naprawdę wredne cechy charakteru, pozytyw że ten jeden % drażni mnie na odległość, bo do spotkania po prostu nie dochodzi:)

I już mi lepiej - nie ma to jak się "wypisać" :)

Generalnie nie mam zwyczaju brać tego typu tekstów i zachować do siebie,
ale dziś ... po prostu "Dzień Świra",
mimo że zaczął się bardzo miło i pewnie tak też się zakończy;)

piątek, 16 grudnia 2011

no cóż...

Czas najwyższy znów zacząć coś tu wrzucać - wiem że masakrycznie zaniedbałam bloga, 
ale praca plus pokręcone życie osobiste zrobiły swoje...

Co gorsze wcale nie mam dziś ochoty na "walkę" z fotkami, 
więc aby nie było że znów tak bez fotek to perfidnie wrzucę parę starszych, ale w sumie przecież aktualnych:



A nowe będą jak będą - przy tej pogodzie to tylko hiszpańska mentalność - mañana  
( niby znaczy jutro, 
ale tak na serio to raczej "będzie zrobione, jak będzie zrobione"- pośpiechu nie ma:)

Co do spotkań na żywo to zasadniczo nic się nie zmieniło - zarówno godziny jak i cena bez zmian, zakres także jest taki jaki był. 

Co do mnie to jakimś cudem urosły mi odrobinę piersi;) 
Oczywiście bez bezsensownej moim zdaniem interwencji chirurgicznej,
tak jakoś wyszło, że banalny plan zadziałał 
( cii.... tajemnica- jak dopracuję to zbiję fortunę;)

Ostatnio wróciła mi energia do wszystkiego, w sumie nigdy mi jej wybitnie nie brakowało, ale obecnie mnie roznosi - jakoś nie chce mi się spać przyzwoitej ilości godzin, ale zmęczenia nie czuję, 
a co do seksu to bezpieczniej się nie drażnić i nie ruszać tematu:) 
Choć zawsze można skorzystać z samoobsługi, 
lub kolejny raz rozładować akumulatorki od bzyczącego stworka...

Ostatnio coraz bardziej lubię swoją pracę, 
jakoś tak się składa że dość często trafiam na ludzi z którymi potrafię nadawać na tych samych falach, 
szybko się zgrać i rozumieć nawzajem swoje potrzeby. 
Czasem można zarówno dobrze bawić się w kwestii czystej erotyki i seksu 
a do tego porozmawiać na różne tematy, tak po prostu na luzie. 
Ogólnie mam wrażenie że tego ludziom potwornie brakuje,
takiej zwykłej realnej bliskości, rozmów o wszystkim i o niczym, 
swobodnych pieszczot i zwykłego przytulenia. 
W sumie faceci spotykają się ze mną nie tylko dla seksu
( choć jest oczywiście priorytetem), 
chodzi raczej o relaks i oderwanie się od rzeczywistości, 
a  uwzględniając obecne warunki atmosferyczne te potrzeby narastają...

A do tego - już niedługo Święta;)

czwartek, 18 sierpnia 2011

Po urlopie:)

Odpoczęłam, naładowałam bateryjki
( w sumie te od delfinka rozładowałam:), 
dziś pierwszy dzień "pracy" - miłe wspomnienia, jutro pewnie będzie podobnie a potem weekend:)
Urlop ma to do siebie że tęskni się za pracą, oczywiście pod warunkiem że się ją lubi, 
a w moim przypadku to nie problem.

Mimo nie zbyt idealnej pogody odpoczynek uznaję za udany i to bardzo, choć z drugiej strony narobiłam sobie małych braków w seksie, ale to akurat łatwo mogę nadrobić;)
Choć "rundka" w nocy w lesie z jeżem w tle ciągle tkwi mi w pamięci...
Dużo ruchu, choć i dużo dobrego jedzonka -raz się żyje!
Dużo wysiłku fizycznego i parę dobrych książek...
Z dala od miejskiego hałasu, od komórek, neta - dorobiłam się paru naprawdę dobrych wspomnień...
Mam nadzieję że w następnym tygodniu wrzucę wreszcie nowe fotki, 
bo zaniedbałam ta kwestię na maksa, 
ale doba ma tylko 24h a życie jest takie interesujące...



środa, 10 sierpnia 2011

Urlop

Miał być tylko przedłużony weekend, ale tak jakoś wyszło że przedłużę sobie to ciut jeszcze i wracam w następny poniedziałek, chyba że znów coś mi się pozmienia pod włosami, więcej nie piszę, bo wakacje to wakacje:)