Czas najwyższy znów zacząć coś tu wrzucać - wiem że masakrycznie zaniedbałam bloga,
ale praca plus pokręcone życie osobiste zrobiły swoje...
Co gorsze wcale nie mam dziś ochoty na "walkę" z fotkami,
więc aby nie było że znów tak bez fotek to perfidnie wrzucę parę starszych, ale w sumie przecież aktualnych:
A nowe będą jak będą - przy tej pogodzie to tylko hiszpańska mentalność - mañana
( niby znaczy jutro,
ale tak na serio to raczej "będzie zrobione, jak będzie zrobione"- pośpiechu nie ma:)
Co do spotkań na żywo to zasadniczo nic się nie zmieniło - zarówno godziny jak i cena bez zmian, zakres także jest taki jaki był.
Co do mnie to jakimś cudem urosły mi odrobinę piersi;)
Oczywiście bez bezsensownej moim zdaniem interwencji chirurgicznej,
tak jakoś wyszło, że banalny plan zadziałał
( cii.... tajemnica- jak dopracuję to zbiję fortunę;)
Ostatnio wróciła mi energia do wszystkiego, w sumie nigdy mi jej wybitnie nie brakowało, ale obecnie mnie roznosi - jakoś nie chce mi się spać przyzwoitej ilości godzin, ale zmęczenia nie czuję,
a co do seksu to bezpieczniej się nie drażnić i nie ruszać tematu:)
Choć zawsze można skorzystać z samoobsługi,
lub kolejny raz rozładować akumulatorki od bzyczącego stworka...
Ostatnio coraz bardziej lubię swoją pracę,
jakoś tak się składa że dość często trafiam na ludzi z którymi potrafię nadawać na tych samych falach,
szybko się zgrać i rozumieć nawzajem swoje potrzeby.
Czasem można zarówno dobrze bawić się w kwestii czystej erotyki i seksu
a do tego porozmawiać na różne tematy, tak po prostu na luzie.
Ogólnie mam wrażenie że tego ludziom potwornie brakuje,
takiej zwykłej realnej bliskości, rozmów o wszystkim i o niczym,
swobodnych pieszczot i zwykłego przytulenia.
W sumie faceci spotykają się ze mną nie tylko dla seksu
( choć jest oczywiście priorytetem),
chodzi raczej o relaks i oderwanie się od rzeczywistości,
a uwzględniając obecne warunki atmosferyczne te potrzeby narastają...
A do tego - już niedługo Święta;)